Słusznie Pan zauważył, że definicja wyrazu radio podawana w słownikach języka polskiego niezupełnie odpowiada jego współczesnej formie. Dotyczy to zresztą także innych środków przekazu, takich jak telewizja, a nawet prasa. Istnieje bowiem nie tylko telewizja internetowa, ale tradycyjne gazety mają swoje edycje cyfrowe, a niektóre nowe istnieją tylko w takiej postaci. Definiowanie tych zjawisk sprawia kłopot nie tylko językoznawcom, ponieważ także publikacje encyklopedyczne poświęcone mass mediom robią to w sposób niedoskonały, traktując jako osobne hasła np. radio internetowe, radio w Internecie, radio cyfrowe, radio interaktywne, radio 2.0 itp. mimo wyraźnego nakładania się, a nawet tożsamości zakresów znaczeniowych tych terminów.
Można wskazać dwie przyczyny tego zjawiska – pierwszą jest długi proces przygotowywania słowników, co powoduje, że w momencie druku są one w odniesieniu do pojęć technicznych zawsze nieco przestarzałe. Istotniejszą kwestią jest jednak zjawisko tzw. konwergencji mediów, czyli postępujące wzajemne powiązanie i przenikanie się sieci telekomunikacyjnych, audiowizualnych i informatycznych. Punktem wyjścia dla tych procesów jest technologia cyfrowa, a konsekwencją stopniowe zacieranie się różnic między nimi. Być może w przyszłości nie będziemy wyróżniać kilku rodzajów środków masowego przekazu, bo będzie istniał tylko jeden, łączący cechy wszystkich dotychczasowych. Ponieważ zmiany technologiczne i programowe w mediach postępują bardzo szybko, próby definiowania poszczególnych ich form są w obecnej chwili skazane na nieaktualność już w ciągu kilku lat. Możemy się zatem spierać, czy radio internetowe jest jeszcze radiem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale w niedługim czasie takie dyskusje mogą okazać się jałowe w świetle kolejnych zmian, jakie czekają nas jako słuchaczy/czytelników/widzów środków masowego przekazu.
Izabela Różycka
