Szanowny Panie,
proszę zwrócić uwagę na to, że odpowiedź została udzielona 5 lat temu. Kiedy wyraz nazywający znaki graficzne wykorzystywane w tekstach elektronicznych wchodził do polszczyzny, większość renomowanych wydawnictw naukowych używała słowa emotikon w rodzaju męskim. Takiej formy broniła duża część językoznawców, utrwalano ją w leksykonach, nie wskazując wariantywności, por. np. Słownik 100 tysięcy potrzebnych słów pod red. Jerzego Bralczyka z roku 2005, Wielki słownik wyrazów obcych PWN pod red. M. Bańki z roku 2008, Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego, wyd. z roku 2010. Elektroniczne słowniki mają tę zaletę, że można je na bieżąco aktualizować, próbując jak najlepiej odzwierciedlić stan współczesnej normy językowej. Dziś, istotnie, trudno byłoby bronić wyłącznie jednej formy.
Łączę pozdrowienia
Bartłomiej Cieśla
